Chcesz uparcie znaleźć wszystko, kończysz z niczym- realizm w związku, czyli niekonieczne skreślić.

To nad wyraz ciekawe, że Małe życie cieszyło się u mnie tak niepochlebną recenzją (klik), a jednak już któryś raz z rzędu powołuję się na jej okropność. Kilka smaczków bowiem swoim błyszczącym okiem wyłapałam i jeden z nich okazał się zbyt ujmujący w swej prostocie, by go tutaj, na moich kartach, zabrakło.

Panowie Można Spie*dalać

Czyli w skrócie PMS. Dla płci brzydkiej- to coś, czym kobieta się staje i co ją dopada na gruncie psychicznym , bo ja o tym, tuż przed oraz w trakcie okresu.

Tak więc, Ho! Ho! Ho! Czyżby ta piękna książka zwana marnym życiem, znów otworzyła się na rozdziale zwanym o k r e s ?

Na marginesie, czy tylko ja uważam, że nie ma dobrego określenia na ten comiesięczny survival? Miesiączka, menstruacja, krwawienie (!), ani w tym subtelności, ani finezji. Bardziej przypomina hasła związane z wojną. No i dlatego pewnie, chcąc nie chcąc, już na wstępie kasamy rękawy i przygotowujemy się na rzeź niewiniątek.