Język polski w stopniu komunikatywnym.

Wspinając się po szczeblach kariery, edukacji i kultury nabieramy nowych umiejętności. Poszerzamy horyzonty i dowiadujemy się wiele rzeczy o nas samych. Tak naprawdę każdy przeżyty rok sprawia, że jesteśmy bliżej ideału, którego rzecz jasna nigdy nie osiągniemy. Sęk w tym, że czasem za bardzo poddajemy się biegowi wydarzeń i tragicznej martyrologii wszechświata, za szybko połykamy wszystkie rozumy, krztusząc się częściej, niż to moralnie wskazane.

„Nie jestem zbyt mądra. Należę do mas. Ale świat opiera się na masach i to masy są wykorzystywane.”

Masa musi być. Nie ma masy- nie ma ciała. Tak samo z masami. Jakieś zawsze będą istnieć. Dlaczego? Bo w gruncie rzeczy mało w nas cudów a dużo tych samych tkanek, procesów metabolicznych i pragnień. Ani to piękne ani brzydkie, tak po prostu jest. Co ważniejsze- z trudem przechodzi nam przez gardło przyznanie tego, że jesteśmy jej częścią. Że na 90% mamy te same ustawienia domyślne, co sąsiad spod trójki i sprzedawca w cukierni.

Kurs neuroprogramowania

(z cichym uśmiechem w stronę Ani z PKNDL, po raz kolejny pada magiczne słowo)

Wszystkiego w życiu warto doświadczyć. Podobno każdy, kto przewija się przez nasze życie, czegoś uczy, coś zostawia, a czasem odbiera na zawsze. I mimo że prawdopodobieństwo niepowodzenia relacji zawiązywanych na każdym kroku jest większe niż to, że ktoś stanie się naszą bratnią duszą, to cholernie głupio zamknąć się tak na wszystkich i wszystko.