­čśŹ

Tinder to tylko tytu┼é. 6 liter na pierwszej stronie, kt├│ra przykrywa niez┼éy tomik poezji, nad kt├│r─ů ┼╝aden filolog si─Ö nie pochyli. Kiedy┼Ť uwa┼╝a┼éam to za ciekawe zjawisko. Potem za fascynuj─ůcy fenomen. W przerwach, za po┼╝yteczny wytw├│r algorytm├│w. Dzi┼Ť uwa┼╝am to za jedno z wi─Ökszych niebezpiecze┼ästw. I wcale nie przez ten wzruszaj─ůcy moment dwusekundowego skanu obrazu, kt├│remu nawet wiatru nie trzeba by przemin─ů┼é. Mi─Ösie┼ä to mi─Ösie┼ä, mo┼╝e to i lepiej mie─ç zakwasy akurat w kciuku. Bardziej przykre s─ů produkty takich motyw├│w. Ca┼ée masy ludzi, kt├│rzy nauczyli si─Ö emocji od nowa.

Jestem bieg┼éa, ale na niekt├│re maratony si─Ö nie porywam. Daj─Ö si─Ö nabiera─ç i manipulowa─ç. Z pustych oczu produkt├│w na swojej drodze pr├│bowa┼éam wyczyta─ç najpi─Ökniejsze trylogie. Najd┼éu┼╝sze harlequiny powstawa┼éy z najkr├│tszych scenariuszy. Widzia┼éam to, co zobaczy┼éaby moja mama w moim wieku. Zapominam, ┼╝e wyrazy mi┼éo┼Ťci, jak i ca┼ée j─Özyki, aktualizuj─ů si─Ö szybciej ni┼╝ wszystkie dogmaty wiary zapisane w DNA ofiar losu takich jak ja.

Tak naprawd─Ö nie chcemy dzieli─ç ┼é├│┼╝ek. Chcemy mno┼╝y─ç endorfiny, kosztem najta┼äszym z mo┼╝liwych. Lubimy spok├│j, piel─Ögnujemy swoj─ů przestrze┼ä, cenimy czas, szanujemy jelita. Z┼éogi przesuwamy wy┼╝ej. Z ludzi korzystamy, ale tak, by noc─ů zasypia─ç spokojnie. Uzbrajamy m├│zg w tak tward─ů zbroj─Ö usprawiedliwie┼ä, ┼╝e kodeksem moralnym podcieramy sobie dup─Ö. W najlepszym wypadku kupujemy kredki i uk┼éadamy od nowa sw├│j alfabet.

Ucz─Ö si─Ö na b┼é─Ödach. Za wolno, by pu┼Ťci─ç wszystko w niepami─Ö─ç lekk─ů r─Ök─ů. ┼Ücis┼éym umys┼éem pr├│buj─Ö panowa─ç nad zbyt lu┼║nym utkaniem reszty cia┼éa. Im wi─Öcej relacji tym wi─Öcej wplecionych produkt├│w w jego oczka. ┼╗ycie obok Tindera nauczy┼éo mnie strachu. Jego specyficzno┼Ť─ç polega na tym, ┼╝e tindera nigdy nie mia┼éam. Wchodz─Ö pewnie do pokoju. Pomi─Ödzy jednym zakr─Ötem czo┼éowym a drugim widz─Ö ┼Ťciany, telewizor, biurko. Gdzie┼Ť w g┼é─Öbi obok o┼Ťrodk├│w wzroku, s┼éuchu, emocji stoj─ů ksi─ů┼╝ki, stoi ┼é├│┼╝ko. Na ┼Ťcianach wisz─ů zdj─Öcia a w powietrzu, w powietrzu te┼╝ co┼Ť wisi. Po┼Ťrodku widz─Ö oczy, tak niebieskie, ┼╝e ┬áwskakuj─Ö zanim sobie przypomn─Ö, ┼╝e nie umiem p┼éywa─ç. Wchodz─Ö w to jak w Fabryk─Ö Andy’ego Warhola po to, by si─Ö nied┼éugo przekona─ç, ┼╝e zostawi─Ö tu wi─Öcej ni┼╝ bym chcia┼éa. I ┼╝e to tylko kserokopia. A potem powstaje ÔÇÜ8 kobietÔÇÖ. A potem ja o tym pisz─Ö.

Maryla ┼Ťpiewa┼éa niech ┼╝yje bal. M├│wi┼éa, ┼╝e on nie jest wart jednej ┼ézy. Ale ju┼╝ abstrahuj─ůc od tego my ┼Ťpiewamy w innym Balu. ┼Üpiewamy dla tych, kt├│rzy ┼ézy zbieraj─ů jak trofea. Dobroci w nas na szcz─Ö┼Ťcie wystarczy, by nie robi─ç sobie z┼éudze┼ä. ┬áChcemy bogini a wybieramy plan be.┬áKiedy┼Ť czeka┼éo si─Ö a┼╝ dojdzie list. Jeden, drugi, trzeci. Dzi┼Ť si─Ö czeka a┼╝ si─Ö dojdzie samemu. Z czwart─ů, pi─ůt─ů, sz├│stym. Byle szybciej. A potem byle odej┼Ť─ç. Ja w tym wszystkim dochodz─Ö chocia┼╝ do jakich┼Ť refleksji. ┬áPrzesy┼éam w cyberprzestrze┼ä sw├│j list mi┼éosny do wszystkich zb┼é─ůkanych dusz, kt├│re nawet go nie przeczytaj─ů. I nawet mi na tym nie zale┼╝y. Uderzam w litery tak cicho jak tylko potrafi─Ö i tak lekko, by na koniec o tych s┼éowach pami─Öta┼éa tylko moja czarna klawiatura. Nie chc─Ö nikomu pomaga─ç, zabawia─ç ani zbawia─ç, bo i tak wszyscy spotkamy si─Ö w piekle. List mi┼éosny Wam napisa┼éam. Na miar─Ö naszych czas├│w. Na miar─Ö mojego MacBooka Air i strony, za kt├│ra zaraz przyjdzie op┼éaci─ç mi hosting. Pewnie niczym si─Ö nie r├│┼╝nimy, a jednak pragn─Ö wierzy─ç, ┼╝e gdyby uci─Öto nam wszystkim palce i tak by┼Ťmy si─Ö odnale┼║li.

Wreszcie, wszystko to, niestety, daje nadziej─Ö na to, ┼╝e mo┼╝na mie─ç idea┼é. ┼╗e pierwsze koty za p┼éoty, potem g─Ösiego za drugim, trzecia ju┼╝ prawie perfekcyjna, ale mo┼╝na lepiej. Przesuwaj─ů w lewo, posuwaj─ů te┼╝ na prawo. Maj─ůc ju┼╝ w gar┼Ťci stabiln─ů ┼é├│d┼║ porywaj─ů si─Ö na ka┼╝dy okr─Öt na horyzoncie, bo odwagi nie brakuje. A┼╝ w ko┼äcu trafiamy na mnie. Trzeba mie─ç szcz─Ö┼Ťcie, by do tego dosz┼éo, bo ja ani w rejsy, ani wp┼éaw. Ale jak ju┼╝ si─Ö przydarz─Ö, to nie z przypadku i nie bez zasady. Lubi─Ö si─Ö poprzypierdala─ç a ┼╝aglami produkt├│w wycieram sobie mokre stopy. Ale ostatnie czego pragn─Ö, to komukolwiek zawraca─ç rzeki bieg. Ja si─Ö po ludzku o Was boj─Ö. Tak wi─Öc wyrzucam tylko te listy w butelkach pod wasze dzioby z nadziej─ů, ┼╝e je┼Ťli nie zostan─ů otwarte, to mo┼╝e chocia┼╝ wpadn─ů w odpowiednie turbiny.

Mam nadziej─Ö, ┼╝e post przypad┼é Ci do gustu! A ┼╝eby zatrzyma─ç Ci─Ö na d┼éu┼╝ej, zapraszam do polubienia strony Emplace na Facebooku oraz Twitterze, co by by─ç na bie┼╝─ůco z nowymi postami, sprawami wa┼╝nymi i wa┼╝niejszymi ;)
  • Magda, dlaczego ty jeszcze nie masz tysi─Öcy odbiorc├│w i ksi─ů┼╝ki na swoim koncie? Bardzo dobry tekst, uwielbiam twoje szalone por├│wnania i styl totalnie na wyjebce – o ile tak to si─Ö w og├│le pisz─Ö.

    • Serducho za t─Ö opini─Ö! Nie potrzeba mi tysi─Öcy ­čśë A co do konta, to spokojnie si─Ö wszystko odk┼éada, tak jak by─ç powinno! Dzi─Ökuj─Ö w swoim stylu!

      • Oooo, „styl totalnie na wyjebce” to jest dok┼éadnie to okre┼Ťlenie, kt├│rego brakowa┼éo mi przy diagnozowaniu Twojej pisaniny! (Kt├│r─ů, notabene, mam nadziej─Ö, ┼╝e wiesz, ┼╝e uwielbiam)

        • Ha, no teraz wiem i teraz dopiero czuj─Ö si─Ö w takim razie spe┼énionym bytem na planecie blogosfery ;D

          • Ksi─ů┼╝k─Ö napisz. Cho─çby dla samych tabloid├│w, na kt├│rych stanie jak ament w pacierzu: Wonder Magda – prekursorka stylu „na wyjebce”.

            *t┼éumy szalej─ů*

          • Magda

            Zrobi─Ö to. Cz┼éowiek nie jest taki, ze by nie zrobi┼é. Wonder cz┼éowiek ze pe┼énosprawnymi palcami ­čžá­čĹî­čĆ╗