Panowie Można Spie*dalać

Czyli w skrócie PMS. Dla płci brzydkiej- to coś, czym kobieta się staje i co ją dopada na gruncie psychicznym , bo ja o tym, tuż przed oraz w trakcie okresu.

Tak więc, Ho! Ho! Ho! Czyżby ta piękna książka zwana marnym życiem, znów otworzyła się na rozdziale zwanym o k r e s ?

Na marginesie, czy tylko ja uważam, że nie ma dobrego określenia na ten comiesięczny survival? Miesiączka, menstruacja, krwawienie (!), ani w tym subtelności, ani finezji. Bardziej przypomina hasła związane z wojną. No i dlatego pewnie, chcąc nie chcąc, już na wstępie kasamy rękawy i przygotowujemy się na rzeź niewiniątek.

WSZYSTKO CO BABSKIE JEST MI OBCE

Na początku- wiadomo- kwiatki, rumianki, dom bez toalety. Cielesny raj dla duszy w postaci jej pięknej, kształtnej figury, zadbanej cery, wyćwiczonego brzucha itede. Potem przychodzi związek, z nim różne trele morele aż w końcu nadchodzi śmierć. Jej endometrium. Jędrna, pulchna na 1,5 cm gąbka stwierdza I’m out. No i proszę. Droga wolna.

W pewnym sensie wyczekiwana, ale zawsze niechciana.

Jak się zdążyłam przekonać, logika w tej kwestii i szkoła nie grają wielkiej roli. Facet swoje doświadczenie nabywa raczej przez praktykę. Przez swoją pierwszą, drugą kobietę. I w sumie- czemu tu się dziwić? Czemu niby mają znać szczegóły procesu, którego, po pierwsze, my same często nie porafimy rozszyfrować; po wtóre- jeżeli możemy nazwać się alfą i omegą z tego zakresu biologii, to raczej na zasadzie mus to mus albo znowu- przez własne błędy i doświadczenie. Raczej nikt na półce nie ma książki traktującej o okresie. Mam taką nadzieję.

Pamiętam, że miałam niezłego banana na twarzy, kiedy się okazało, że mój luby był przekonany co do tego, że okres trwa 1 dzień. Bajka co? Jego generalna wiedza sprowadzała się do tego, że niewiasty mają zły humor i jest to szczególny czas, kiedy lekiem na całe zło (przynajmniej chwilowe) okazuje się czekolada. No może jeszcze lody. Nie są one rozwiązaniem problemu, ale co szkodzi marzyć.

Moja wiedza w tym temacie jest z gruntu szeroka. Począwszy od hormonów powodujących poszczególne stadia, na liczbach charakteryzujących grubość macicy czy ilość dni każdej z faz skończywszy. I gdybym się odpowiednio wysiliła, to i może bym z tych wszystkich informacji skleciła jakąś pigułkę i jak krowie na rowie wytłumaczyła wszystkim mężczyznom mojego życia, o co tu do cholery biega. Ale.. nie czuję potrzeby. Tak jest i czyściej, i bardziej komfortowo. Jest jakaś błona, coś się z nią dzieje, złuszcza się, po drodze zabiera chęć do życia i przyciąga kuchnię. Brzmi dobrze a i sami faceci czują się zawsze jakby mądrzejsi i nie chce im się przy tym zwrócić obiadu jednocześnie, zadanie wykonane.  😎

Poza tym, mężczyźni lubią bajki. Nie są z natury wyczulonymi pedantami, ale lubią estetykę oraz  myśleć, że ich kobieta jest nieskazitelna i delikatna niczym córka Zeusa, tak więc po co im sprzedawać całą prawdę i tylko prawdę?

Nie mogę się doczekać aż Ci to przejdzie.

Nie, to nie sprawi, że nam przejdzie. Chociaż fakt- wtedy na chwilę zamiast bólu czujemy nagły skok adrenaliny, który może i coś tam załagodzi. Kończyny tylne powoli przygotowują się do skoku.  Ale generalnie, w tym momencie, chyba lepiej być nie może. Nie usłyszeć tych słów od płci przeciwnej to jak nigdy nie mieć owsików.

Ale, ale. Mimo tego, że nasze jajowody są wtenczas skręcone w chińskie er zet, mogłybyśmy się opanować. Tak po ludzku dać sobie siana albo zniknąć ze swoim nędznym humorem na chwil parę, ażeby ograniczyć do minimum straty materialne i ofiary. W dalszej części kilka grzechów inspirowanych moją naturą.

 

ZAMKNIJ SIĘ DO CHOLERY, TO NIE PRZEZ OKRES, PO PROSTU JESTEŚ DO DUPY!

No właśnie. Najwyższa pora wbić sobie do głowy, że jak już coś w trawie zaczyna piszczeć, a nasza apka w telefonie powoli rozpoczyna odliczanie do dnia sądu ostatecznego, to jednak powinnyśmy brać pod uwagę PMS. Może oczywiście się okazać, że masz rację i wszyscy naokoło Ciebie się nagle sprzeciwili i zmówili w komitywie z materią nieożywioną, która przecież też wkurwia teraz 100 razy bardziej. Ale może to ten nagły wyrzut agresji niesionej przez hormony ? Może być i tak. Dlatego żeby nie żałować i nie musieć się potem kajać jak nie przystało eleganckiej babce- przygryź język, zaciśnij ręce, a już najlepiej wokół czegoś słodkiego, i się po prostu nie odzywaj. Przeczekaj tych kilka minut, bo i tak za moment będziesz mu się chciała rzucić na szyję, a po co tę szyję najpierw kąsać? No po co tak?

CO TAK STOISZ JAK WIDŁY W GNOJU, KUPIŁBYŚ MI JAKIEŚ KWIATKI, COKOLWIEK. MYŚLISZ, ŻE NIE WIDZĘ, JAK MNIE OLEWASZ? JAK MNIE KOCHAĆ PRZESTAJESZ?!

Zapalnie Kurwiki loaded. Ja też tak myślę, że on Ciebie nie kocha. Wart Ciebie pewnie też nie jest. Przecież jak Ci tu nie dać prezentu, skoro Ty taka biedna, subtelna, kochana… aż chce się biec do sklepu. – Przyznam szczerze, średnio. Średnio by mi się chciało, gdybym słyszała to uszami faceta, bo i tak by się znalazła rysa na szkle, dodatkowy i jakże ważny powód do konfliktu. Ale i tak zawsze to wykrzykuję. Po prostu lubię metaforę wideł. I gnoju.

KOCHANIE.. PRZEPRASZAM JA CIEBIE, ALE TO PRZEZ TE HORMONY. JA KOMPLETNIE NIE WIEM, CO ONE WTEDY MIAŁY NA MYŚLI..

Jakie to jest słuchajcie nie fair. O Boziu. Ile razy zdarzyło się Wam albo Waszym dziewczynom wyharczeć cały ten swój zgęstniały jad i rozlać go po wszystkich kątach, żeby potem z gracją wrócić do Już- wszystko- dobrze w nie więcej niż kilka minut. A potem co? Oczywiście zwalanie wszystkiego na hormony, bo w sumie to co tu więcej można zrobić. To na pewno ich wina, ich bardzo wielka wina. Pomyślmy tylko, jakie by to było straszne i okrutne, gdyby to mężczyźni w pewnych nieoczekiwanych momentach mieli nam dawać popisy agresji i mniejszej bądź większej przemocy, by móc po chwili rzec „Skarbie, to testosteron, faceci tak mają, wybacz.” No way. Także jak Kuba Bogu tak Bóg Kubańczykom. A więc znów- by się później nie musieć wstydzić- uprasza się o rozsądek i dobre maniery. Wiem, że to sztuka, ale sztuki wszyscy lubimy. Mężczyzna to też człowiek. Ma serce. Serce, którym Was kocha. Serca nie tycamy.

Także do zapisania: My mamy źle. Bardzo kuźwa przekichane. Ale mężczyźni mają się z nami w tym czasie też nie za dobrze, aczkolwiek- my mamy gorzej rzecz oczywista. Grunt, to posiadanie refleksu i umiejętność gryzienia się w język, kiedy tylko poczujemy na nim nawet odrobinę jadu.

Jeśli którejś to pomoże, może sobie przed okresem zapisać 10 powodów, za które bardzo kochasz swojego faceta. Może się przydać, kiedy w Twoich majtkach odbędzie się scena mordu.

Przyznam się bez bicia, że do tego wpisu wynajęłam cały sztab złożony z podlaskich naukowców, pracowaliśmy długo, pracowaliśmy namiętnie doszukując się opinii mężczyzn, tego jak widzą nasze comiesięczne zmagania, co ich boli i irytuje. Wniosek z badań był jednogłośny.

fdbf6671381116701021ef7ae6ca89ef

Znalezione obrazy dla zapytania Fb

Znalezione obrazy dla zapytania CZERWONY DYWAN

Mam nadzieję, że post przypadł Ci do gustu! A żeby zatrzymać Cię na dłużej, zapraszam do polubienia strony Emplace na Facebooku oraz Twitterze, co by być na bieżąco z nowymi postami, sprawami ważnymi i ważniejszymi ;)
  • Ach, kobiety podczas okresu/miesiączki (kurde, faktycznie mógłby ktoś wymyślić nieco ładniejsze określenie…) to jest mistrzostwo świata. Ja w sumie rzadko kiedy jestem tykającą bombą, ale są miesiące, kiedy nie da się ze mną wytrzymać… 😀

    • Pomyśl, jak by to było, gdyby nas wszystkie w tym konkretnym tygodniu skupić w jednym miejscu ;D

  • Bardzo fajny tekst i cieszę się, że powstał. Naprawdę! Rzeczywiście, fakt jest taki, że kobiety w te dni mają ciężko więc można im wybaczyć humor, ale też hormony nie powinny być powodem i usprawiedliwieniem do nadużywania języka. Bądź co bądź to ostatecznie zawsze my decydujemy na co sobie pozwalamy. Jasne, że łatwiej wtedy być niemiłą, zimną ale czy nie lepiej właśnie postarać się trochę? Dziewczyny, rozmawiajcie z chłopakami, że jest wtedy wam ciężko. Oni to zrozumieją, ale nie pozwalajcie sobie na to, by odgrywać się na nich za całe zło, bo oni nie są niczemu winni 🙂

    • Dzięki za tak miły komentarz 😉 Właśnie chciałam stanąć trochę po stronie facetów, nie dlatego, że silę się na oryginalność, a raczej przez wzgląd na tę fizyczną bezradność. W końcu ilu z Was, widząc swoje cierpiące kobiety, nie poświęciłoby się i nie wzięło na siebie tego bólu, gdyby się dało.

  • haha. oj tak…my kobiety mamy ciężkie życie, ja osobiście tuż przed wpadam w czarne otchłanie, kiedy jestem bliska sądzić, że mało co ma sens i większość planów na pewno się nie uda. To podminowanie i pesymizm. Oj tak 🙂 Czekam i uwielbiam 🙂

  • Wpisj jest rzeczywiście bardzo interesujący, bo dla wielu z nas – mężczyzn dni nasze są tak samo policzone jak dni kobiety w miesiący. Czyli można je podzielić na dni życia i dni śmierci naturalnej – od tak 🙂 Na szczęście im dłużej jesteśmy w związku, tym łatwiej jest się nam do pewnych waszych reakcji przyzwyczaić lub też zdystansować i kupić wcześniej odpowiednią zbroję na targu staroci 😀

    • Oby nie za bardzo zużytą przez poprzedniego męczennika 😀

      • No cóż, obawiam się, że tylko ona sama wie co przeżyła 😀

  • No PMS to miałam arcykrólewski 😀 Taki, że po pierwszy wspólnie przeżytym pod jednym dachem bałam się, że mój ówczesny chłopak (obecnie dzielny mąż) ucieknie i nigdy nie wróci. Ale, ja już nie bardzo pamiętam jak to jest 😀 ciąża, potem przez 9msc karmiłam piersią i miesiączki nie miałam, potem kolejna ciąża po jednym okresie… 😀 i teraz znów karmie piersią. A faceci, jak są mądrzy to się po prostu usuwają, nie obrażają i dostarczają nam: czekolady, kocyka i dużo przytulania w tym trudnym „okresie”. 🙂

  • Od dręczenia ludzi dokoła umiem się powstrzymać obojętnie od tego, jaki jest dzień miesiąca, ale od siebie samej nic mnie nie uratuje. Potwornie wkurza mnie fakt, że przez jakąś cholerną biologię przez kilka dni w miesiącu zachowuję się jak nie ja. Mam wręcz inny charakter. I czasami to nie dni, a tygodnie. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy jest istotą myślącą, czy tylko zwierzęciem napędzanym hormonami, skoro w ciągu jednego miesiąca ma dwie osobowości. Więc raczej nie dręczę ludzi dookoła, zamykając się w swoim humorze autodestrukcyjnym, też fajnie.

  • Okres to jest najnaturalniejsza, najnormalniejsza rzecz. Zawsze dziwiła mnie tabuizacja okresu. A jest jeszcze jeden problem, poważniejszy od PMS, a mianowicie, ze 20 % kobiet cierpi w ciszy z powodu bóli miesiączkowych. Nie jest to choroba, nie dostanie się przecież na to L4 (nie zawsze), a funkcjonować przecież trzeba. Iść do pracy, na uczelnie, do szkoły.

    • Tabuizacja mnie, w pewnym sensie, nie dziwi, ponieważ sama nie lubię na ten temat rozprawiać. Jednak tą stroną medalu, o której wspomniałaś, zainteresowałam się tuż przed maturą. Moje bóle były wtedy nasilone stresem i obawami a także upałem. Combo chichotu losu. Nałykałam się tabletek, które mnie lekko otępiły i teraz, czy ktoś mi może dać pewność, że to, co nasmarowałam na arkuszach to moje 100%? Czy ktoś mi uwierzy, gdy powiem, że gdyby nie okres, mogłoby mi pójść lepiej? Smutne to przeraźliwie, chociaż nie da się póki co zmierzyć intensywności tych bóli żadną dostępną maszyną a przecież głupio by było, gdyby każda kobieta mogła ot tak dostać zwolnienie. Dużo odgałęzień ma taka, z pozoru błaha, rozmowa o okresie.

  • Boże mój, boże, jak mnie się podoba Twoje pisanie. Zawitałam dzisiaj, ale zostanę na dłużej! 😀

    • :DD Przyznam, że jesteś moim dłuugo wyczekiwanym 50tym lajkiem i wiedziałam, że kiedy wybije, będę się cieszyć, ale żeby aż tak to nawet nie marzyłam ^^ Takich kompanów w blogosferze mi brakuje! Zostawaj !