Zmieniające się czasy

Refleksje.

Refleksji dużo.

Jak zdążyłam zauważyć (a tempo mam zawrotne), czasy się zmieniają/ły. I choć moje dzisiejsze odkrycia nie mają większego znaczenia dla Twojego i mojego funkcjonowania, bo mówić będę o sprawach błahych, nie o polityce, to warto się się im przyjrzeć nieco bliżej.

1 Ludzie polubili zimno.


..I naumieli się przerodzić to w ciepło. Zauważyłam, że teraz moje oczy same wędrują ku zdjęciom surowych wnętrz, możesz powiedzieć- minimalistycznych, ja wolę określenie surowych. Bo tu już powoli echem się odbijają wszystkie wymuskane pokoje z katalogu Ikei. Te gładkie, ostre linie, biel i szarość, czerń i srebro. Teraz nadchodzi nowa era- gołe ściany, białe, jakieś niewykończone, na niej może lustro może nie, niezrobione parapety, 20letni parkiet, łóżko jak z więzienia, na nim kilka książek, obok za szafeczkę robi krzesło bez oparcia, chyba taboret przemalowany na biało, na nim pusta wielka butelka, w nim liść paproci. Kocyk ok. Kocyk może być z Ikei, ale to wisienka na torcie. Na pewno to znacie. Takie nie wiadomo co i po co tak niedoskonale, a jednak.

Z innej beczki, nawet filtry na naszych gębach się pozmieniały. Kiedyś dominował słynny ‚transfer’ ajfonowy i jego pochodne. Teraz albo mamy dosyć wszelkich filtrów, albo tylko zmienimy temperaturę na zimną, tony na bardziej niebieskie i voila.

 

2 Ludzie polubili się


Na konkretnych płaszczyznach i w nowej odsłonie. Polubili się jednoczyć. Mówię głównie o wszelkich formach dopingu bez używek. Czy to na fanpage’ach słynnych lajfhakerów, czy na insta pod #motivationtowork, #befit, #changeyourlife i inne takie. Ludzie zaczęli wykorzystywać możliwości social media i w sumie jestem za. Oko moje się cieszy, gdy zamiast hejtu widzę zdjęcie nadal za bardzo wystającego brzucha z podpisem „Oto moje efekty, cisnę dalej, spełniamy marzenia, trzymajcie się” a pod spodem sporo komentarzy, szczerych lub mniej, nawołujących do kontynuowania ciężkiej pracy i trzymających kciuki. Wiem, że uda. Widzę to po ludziach, którym się chce.

 

3 Nauczyliśmy się dezorganizacji


Wkurwia mnie fest, tak, dokładnie, kiedy setny blog czy „książka” z kolei oferuje mi post o tym

„Jak się zorganizować. 10 rzeczy, dzięki którym Twój dzień będzie bardziej produktywny.”

„5 wskazówek na to, jak nie zmarnować niedzieli,środy, piątku, wtorku, wakacji, świąt, imienin,pogrzebu”

„20 wskazówek jak zwiększyć swoją produktywność”

„4569IC27 wskazówek, których potrzebujesz koniecznie i bezwzględnie, by uczynić swoje życie fajniejszym, chcesz być fajny no nie? No to wejdź, no weź wejdź”

I nagle mam wierzyć, że połowa społeczeństwa połknęła pigułkę wrzechwiedzy i teraz nic, tylko radzić innym co muszą robić, żeby być super jak oni. Nie chcę tak więcej. Już wystarczy. Jeśli nie masz pomysłu, choćby dwóch autorskich z tych 20, które oferujesz, to się nie porywaj z motyką na księżyc i nie baw się we Freuda, bo to tylko dezorganizuje ludzi. Osobiście, kiedy trafiam na taki post i szybko przelecę pogrubiony druczek, w głowie kiełkuje mi myśl „Magda, jesteś najbardziej niezorganizowaną osobą, jaką znam”. Na szczęście potem, gdy przeczytam post od deski do deski widzę, że żadnych tu złotych gór nie otrzymałam. Więc nie jest najgorzej.

Ludzie ciągle poszukują motywacji do spięcia dupy. Pytają o to, co mają zrobić, żeby im się zechciało chcieć. Albo czemu ich dzień nie jest taki super, skoro chcą żeby był super. I otrzymują te wszystkie bzdety nic nie warte- kopiuj/wklej- bo co w sumie można tu powiedzieć. Zresztą i tak każdy z tych wpisów ma w sobie punkt- Wstań wcześniej, Weź długopis i zapisz na niej swoje cele, Wyłącz komputer, Wycisz się, Zrób sobie kawę, Zrób sobie dobrze, Podziel dobę na część produktywną i na relaks, Wyłącz komputer, Zrób sobie herbatę, Weź ołówek i kartkę….. i tak w kółko.

I nie wiem teraz, czy to ja jestem taką szczęściarą, że nie potrzebuję ciągłej motywacji i porad osób trzecich czy to kwestia tego, że moje życie ma sens, nie biorę pod lupę każdej emocji czy gorszego dnia, mam marzenia, które bezsprzecznie pragnę zrealizować bez zbędnego pierdolenia. Tak czy siak sieję apel- Ludzie, przestańcie szukać, bo nie znajdziecie. 

 

4 … oraz bycia trochę chujowym


Jest to trochę bardziej modne. A od mody często zaczyna się wiele ‚uświadomień’ Bycie jak bycie, ale obnażanie swoich mankamentów natury wszelakiej stało się atutem. I od mojego ulubionego ostatnio powiedzonka W świecie Kardashianek bądź jak Curie”  można zgrabnie przejść do całej reszty niedopowiedzeń, w stylu […] pozwól sobie nie ogolić nóg/ bądź brzydka/ miej odrosty/ bądź spasiony/ popełniaj błędy/ zostaw syf w zlewie/ rozpieść dziś dzieci/ idź spać. I w sumie, taki stan rzeczy mi odpowiada, bo świadomość, że ludzie powoli odpadają z jakiegoś nienazwanego owczego pędu, jest optymistyczną prognozą na nadchodzące mrozy…

 

Mam nadzieję, że post przypadł Ci do gustu! A żeby zatrzymać Cię na dłużej, zapraszam do polubienia strony Emplace na Facebooku oraz Twitterze, co by być na bieżąco z nowymi postami, sprawami ważnymi i ważniejszymi ;)
  • Lubię sobie czasem odpaść z tego owczego pędu 😀 i nie mam problemu z tym, żeby nie był 24 godziny na dobę produktywna, bo chyba niektórzy nawet jak śpią to też produkują produktywne produkcje. 😀 Mam za sobą leniwy weekend – cudownie mi z tym lenistwem było – teraz zamiast stworzyć listę zadań długą jak lista zakupów, które niektórzy ludzie mają w swoich sklepowych koszykach wypchanych po brzegi, przeglądam sobie co na moich lubianych blogach znajdę. A co będzie jutro rano nie wiem i od tego będę uzależniać co mi się będzie opłacało zrobić, a co nie 😉
    I tak jest fajnie 😀

    • Boziu, zebys wiedziała jaki ja miałam detoks od obowiązków wszelakich w te swieta… Cudowny stan rzeczy 🙂

  • Do tego zimnego wnętrza zawsze można dodać jakieś światełka, które dają rozproszone światło i już jest git. Do wpisów na bloga, nie trzeba dodawać liczby na początku, aby uwiarygodnić swój przekaz.
    Pozdrawiam ja i moje odrosty, odpoczywające od owczego pędu 😉

    • Można, i właśnie korzystam z tego prawa, moje lampeczki, klimatyczne jak 150 właśnie rozbijają bank dobrego humoru. Z Twoimi odrostami piętkę przybijają moje niewyregulowane rzęsy. <3

      • Co to znaczy „niewyregulowane rzęsy”? 😀

        • A, czekaj, bo to właśnie jedna z tych rzeczy, które przybliżają mnie do mężczyzn.. o brwi chodzi, rzecz jasna. Rzęsy, brwi, tak trudno się połapać..