Taniec na lodzie.

Bo z granicami nigdy nie wie oj nie wie się…

Na dwoje babka wróżyła. Jedni powiedzą, że świadoma własnych atutów, czerpiąca garściami z życia i wyemancypowana. Inni, że dziwka. Cienka jest bowiem linia, między byciem Samanthą Jones a… nie byciem Samanthą Jones.

Sęk tkwi w tym, jakie masz zaplecze i jakie ambicje. Kobiety żądne sukcesu, te najbardziej uparte, zawzięte, odważne a przede wszystkim niezależne najczęściej nie znajdują czasu na zajęcie się  życiem osobistym. To znaczy, tak wynika ze statystyk. Ten rodzaj Pań może sobie pozwolić w zasadzie na wszystko. Dlaczego? Bo to co miały do zrobienia, osiągnęły mniejszą lub większą pracą ‚własnych rąk’. Nie można im niczego zarzucić, a to, że na koniec pracy odrywają kupony od własnego wizerunku i zbudowanej ‚marki’ to całkiem logiczne.

Problem zaczyna się w momencie, gdy drugi rodzaj Pań naoglądą się za dużo Seksu W Wielkim Mieście i przez łóżko właśnie planuje wzbić się na wyżyny Manhattanu, myląc skutek z przyczyną. Bo tak się składa, że kto jak kto, ale kobieta ma już na starcie, bardziej korzystny starter pack od mężczyzn, który potrafi zaprowadzić je daleko. Klasa nakazuje korzystać z praw z umiarem, o który jednak trudno w dzisiejszym świecie. Oprócz totka, nic nie jest chyba takim motorem napędowym jak właśnie taniec na lodzie. Ciężka praca o marzenia jest tangiem nuevo. Improwizowany, w którym prowadzenie jest dynamiczne i zmienne. Temperament staje w konforntacji z pokorą, podporządkowaniem się, harmonią i dumą. Z każdym krokiem, stajesz się bardziej uświadomiony; rozwijasz się, by następny krok był lepszy. Taniec na lodzie nie ma nic wspólnego z rozwojem. Jego się nie tańczy, z niego się korzysta. Z niego, z partnerki i partnera.

To musi być chyba bardzo smutne. Przecież w tańcu chodzi o przyjemność. W momencie, gdy kryje się za nim tylko korzyść i niecne cele, czy to jeszcze magia? W końcu cała kobieca populacja ma waginę. Wszystkie mogłyby skorzystać z praw natury, ale tak się nigdy nie stanie. Kiedy okazuje się, że pomysł nie wypalił, tor myślenia był błędny, klapa na danym polu zawodowym- rozpoczyna się nowy rozdział. Tabula raza, w końcu to nie pierwszy i nie ostatni raz. Rozwój. Kiedy natomiast odsłaniasz namiętnie swoje najbardziej newralgiczne punkty i oczekujesz szacunku, którego nie masz względem siebie, nie płacz, gdy ktoś w ten policzek siarczyście przypierdzieli. I może to pozwoli na opamiętanie się. Może da początek nowemu rozdziałowi. Szkoda tylko, że nigdy nie zacznie się od białej, czystej kartki.

(zdj1 , zdj2)

Mam nadzieję, że post przypadł Ci do gustu! A żeby zatrzymać Cię na dłużej, zapraszam do polubienia strony Emplace na Facebooku oraz Twitterze, co by być na bieżąco z nowymi postami, sprawami ważnymi i ważniejszymi ;)
  • Mam taką znajomą, która uważa, że „jedynymi słusznymi i równymi relacjami w życiu człowieka, jest relacja, która dzieli klienta i prostytutkę”. Jej argumentacja jest dosyć ciekawa (co nie znaczy, że się z nią zgadzam): „…dlatego, ponieważ wszystko zmierza do seksu. Wszystko. Aby ukrócić sobie gierek i być szczerym wobec innych, trzeba za to brać pieniądze”.

    I jakoś tak zrobiło mi się przykro. Po takiej deklaracji, „Galerianki” przestały mieć jakiekolwiek znaczenie.