Szczęście to sztuka zapominania.

Ćwiczymy pamięć. Nieustannie i na każdej płaszczyźnie. Słyszymy „Na rozwój synaps najlepszy cynk i magnez”, a więc biegniemy do apteki po swoją porcję. Gdy dotrze do nas informacja, że najlepszym sposobem na poszerzanie granic pamięci jest nauka- nabieramy motywacji i ochoty i nie chcemy być głupsi. Echem odbijają się wszelkie naukowe hipotezy odnośnie nieograniczonej pojemności pamięci długotrwałej. Brzmi cudownie. Wszak przedsionkiem nieba byłoby móc usprawnić do granic możliwości nasze obwody pamięciowe. Móc przekształcić je w worek bez dna, z wiecznie aktywnym i samoaktualizującym się spisem treści.

Pamięć ludzka ma pojemność ok. 2,5 PB, czyli 2,5 biliarda bajtów, co daje jakieś 100 000 płyt Blu-ray

Mocny kawałek liczb, jak na to, że wizja zapamiętanych kilku zeszytów przed egzaminem wydaje się niemożliwa, co? Mnemotechniki, zespół Sawanta, hipermnezja- wszystko to objawia się niesamowitymi, wręcz nieograniczonymi zdolnościami do zapamiętywania i odtwarzania onformacji.

Pozostając w zakładce historii, zapewne nie słyszałeś o Sołomonie Szerieszewskim? Wystarczy powiedzieć, że  w jednym z eksperymentów pokazano mu kilkanaście cyfr ułożonych w cztery kolumny. Szerieszewski przyglądał się im przez chwilę a następnie odtworzył tablicę bezbłędnie, wymieniając wszystkie liczby w ciągu 40 sekund. Potrafił wymienić je w dowolnej kolejności – w kolumnach bądź rzędach, po przekątnej, ruchem skoczka szachowego. 90 sekund zajęło mu przekształcenie wszystkich 50 cyfr w jedną liczbę 50-cyfrową. Także po wielu latach – np 15 czy 20 – odtwarzał dowolną, wcześniej zapamiętaną liczbę bezbłędnie.

Co by zagrać bardziej współcześnie- Daniel Tammet jest rekordzistą Europy w recytowaniu z pamięci 22 514 cyfr liczby pi. Bezbłędne podanie wszystkich cyfr zajęło mu 5 godzin i 9 minut

W pojęciu nauki jest to cud, ewentualnie defekt w mózgu, jednak naukowcy nawet teraz i to bardzo zaciekle pracują nad tym, by owe cuda zdarzały się częściej i zależnie od naszej woli. I faktycznie- odpowiednia stymulacja ośrodków w korze ciemieniowej i skroniowej, może dać takie efekty. Jednak, gdy świat nauki i wszelcy mędrcy tego świata prześcigają się w swoich teoriach, ja mówię:

ZAPOMNIJ.


Ksiądz Pawlukiewicz powiedział kiedyś „Związek jest szczęśliwy, kiedy ma krótką pamięć”. Zdecydowanie można pod to podpiąć większość płaszczyzn życia. Począwszy od traumy w podstawówce, kiedy w dzienniku stanęła pierwsza pała, przez toksyczny związek, na śmierci bliskich osób skończywszy. Nic nie może trwać wiecznie, a nieodłącznym elementem tego koła jest umiejętność zapominania. Umiejętny, to jednak słowo klucz. Nie byłoby zbyt mądrym posunięciem, przez całe życie palić mosty, usuwać i skreślać wszystko to, co nie wiązało się z pogłaskaniem przez los po główce. Zaryzykuję stwierdzeniem, że byłoby to wręcz bardzo chujowym posunięciem. Ale dla własnego zdrowia- zrób to mądrze. Bo jak mawiał Słonimski –„Zapominanie jest higieną mózgu”.  Pal sześć fakt, że stwarza to nowe tereny pod zabudowę innych świetnych pomysłów, planów i myśli. To jest po prostu naturalną sesją coachingową, która trzyma nasze, (momentami) dobre samopoczucie w nietkniętym, dziewiczym stanie. Prościej mówiąc, nie popadamy w depresje, a to już dużo, na co faktem może być chociażby przykład wspomnianego Sołomona,który ze względu na niemożność zapomnienia przyswajanych informacji, borykał się właśnie z przewlekłą depresją, aby pod koniec życia skończyć w psychiatryku.

Black Rectangular Device

Tak więc proste przesłanie- nauczmy się zapominać. Szczególnie w czasach, gdy coraz drobniejsze rzeczy nas trapią i spędzają sen z powiek, często ze względu na brak poważnych problemów. Najmniejsze pierdolety sprawiają, że „cierpimy”, jednocześnie mając coraz większy apetyt na wieczność pamięci, a jak już wpomniałam- nie tędy droga.

Mam nadzieję, że post przypadł Ci do gustu! A żeby zatrzymać Cię na dłużej, zapraszam do polubienia strony Emplace na Facebooku oraz Twitterze, co by być na bieżąco z nowymi postami, sprawami ważnymi i ważniejszymi ;)
  • Chodzi chyba o to, żeby zapominać o tym, jakie emocje nami szargały, kiedy los nam dał kopniaka, a pamiętać o samym zdarzeniu, coś z niego wynieść. Odnoszę wrażenie, że to właśnie te emocje i ciągłe analizy złego wprawiają nas w depresyjne stany. No przynajmniej ja tak mam. Było kiedyś coś, co mnie ogromnie zraniło i mogę o tym mówić, było, minęło, ale jak zacznę sobie przypominać, jak się wtedy czułam i co roiło się w mojej głowie, to nagle okazuje się, jakby coś co wydarzyło się 5 lat temu, było wczoraj.

  • Zgadzam się z tymi ostatnimi słowami. Coraz częściej to te małe, drobne niepowodzenia czy złe chwile trapią nas najbardziej i najgłębiej w naszej głowie się zakorzeniają. Czasami zwyczajnie zdrowiej jest coś z pamięci wyrzucić, choć to nie jest łatwe, niż trzymać je w głowie tylko po to, żeby ono powoli, ale dokładnie wyniszczało nas od środka …

  • Dziękuję za ten wpis. Sama bardzo chciałabym zapomnieć o wielu sprawach, o raniących rzeczach, które robią ludzie. Trudne to bywa… Mózg jest złośliwy – zapominam o ważnych sprawach, ale te okropne, niechciane – zostają jak przyklejone. Na Tiny Budda przeczytałam kiedyś, że kiedy pojawiają się takie niechciane myśli, nie należy się na nich skupiać, pojawią się – to przeminą. Nie należy zbytnio analizować: czemu to pamiętam?! dlaczego to bolesne wspomnienie wciąż do mnie wraca? Sama tak właśnie robiłam. Dawałam się ponieść tym złym myślom. Teraz pozwalam im swobodnie przetoczyć się przez pamięć, nie zwracając na nie większej uwagi – i wracają coraz rzadziej.
    Pozdrawiam!

  • Uuu, Magda, jak tu ładnie ze zmianami w szablonie <3

    Nie należę do religijnych osób (wręcz przeciwnie), ale ksiądz Pawlukiewicz miał rację…

  • Ta nieograniczoność mózgu trochę mnie dołuje, bo mam wrażenie, że u mnie ta pamięć jest tylko krótkotrwała (chyba że chodzi o jakieś koty, memy i gify – one dobrze sobie sobie w mojej głowie radzą :D). Naturalna higiena mózgu jest ważna, wiele rzeczy chcielibyśmy zapomnieć, ale właśnie te, które są najwyrazistsze (i najbardziej bolą) najsilniej tkwią w głowie.