„Nie jestem zbyt mądra. Należę do mas. Ale świat opiera się na masach i to masy są wykorzystywane.”

Masa musi być. Nie ma masy- nie ma ciała. Tak samo z masami. Jakieś zawsze będą istnieć. Dlaczego? Bo w gruncie rzeczy mało w nas cudów a dużo tych samych tkanek, procesów metabolicznych i pragnień. Ani to piękne ani brzydkie, tak po prostu jest. Co ważniejsze- z trudem przechodzi nam przez gardło przyznanie tego, że jesteśmy jej częścią. Że na 90% mamy te same ustawienia domyślne, co sąsiad spod trójki i sprzedawca w cukierni.

No tak, ale pewnie zaraz usłyszę, że przynależność do mas wyznaczają wartości i upodobania wykraczające poza podstawowe pragnienia człowieka jako homo sapiens. Pełna zgoda. Z tym że, wiecie co? Uważam, że jeżeli już mamy się pochylić nad własną wyjątkowością, to na uwagę bardziej zasługuje fakt, że zanim jeszcze poznamy swoje imię- umiemy pływać, na chwilę przed wydłubaniem gałki ocznej, zamykamy oko a przed uszkodzeniem tkanek chronią nas odruchy bezwarunkowe, aniżeli to, że zamiast eski słuchasz wysublimowanej playlisty na spotify, skrywasz mało przyzwoite fetysze czy wyznajesz zurwanizm.

A U T O W A L O R Y Z A C J A

Czyli dość istotny czynnik podtrzymujący nasze wysokie mniemanie o sobie. Dzięki niej tworzysz pochlebne sądy na swój temat, jesteś zdrowym egoistą ewentualnie pierdolniętym jaśniepanem. W istotnych kwestiach zdajesz sobie sprawę, że co jak co, ale Twoje zdanie wnosi najwięcej, sukcesy mają jednego rodzica i jesteś nim Ty, podczas gdy porażka jest konsekwencją okoliczności, a kiedy już wszystko zawodzi i czujesz się jak najgorsze gówno świata, bo, np. kawa się skończyła- wtedy sobie pomyślisz, że szanownej koleżance Aśce ostatnio perfekcyjnie spierolono operację cycków i jeden patrzy na Maroko a drugi na Kaukaz, więc już Ci trochę lepiej. I jeśli chcesz wiedzieć, to to też ma swoją fachową nazwę i figuruje pod  Porównaniem społecznym w dół. 

I właśnie ta słodko- pierdząca część naszej osobowości staje się motorem późniejszych przekonań. Dzięki temu mówimy o masach, jako zjawisku negatywnym, ale zupełnie nas niedotyczącym. W gruncie rzeczy każdy z nas to pieprzona Pollyanna, która na chwilę zachwyciła się własnym człowieczeństwem. Może dlatego, że..

„Ignorancja częściej jest przyczyną pewności siebie, niż wiedza” 

…jak to ujął Charles Darwin. Ale przecież nie od dziś wiadomo, że ignorantom żyje się lepiej.  Ciekawe są również eksperymenty z 2001 roku mające związek ze wspomnianą wcześniej autowaloryzacją, a konkretniej- wynikające z błędu poznawczego jakim jest iluzja ponadprzeciętności.

W badaniach popularności studentów Zuckerman i Jost pokazali że większość studentów oceniła samych siebie jako „ponadprzeciętnie lubianych”. Przy ankietowaniu absolwentów szkół średnich w USA pokazano, że przy umiejętnościach takich jak „nawiązywanie przyjaźni” mniej niż 1% oceniło siebie poniżej średniej. 60% zaliczyło siebie do górnych 10%. Podobny efekt zauważono w wielu innych badaniach, przy ocenie takich cech jak: uczciwość, szczęście czy umiejętności inwestowania.

Wcale mnie to nie dziwi. Zakładam, że jeżeli już tu jesteś i czytasz ten wpis, to nie jesteś Zenkiem krawężnikiem i pewnie tak samo jak ja, w przeciągu minionych tygodni sam sobie wręczyłeś Nobla z 3 razy. Nieustannie się porównujemy, zawsze mając kilka ‚ale’ w zanadrzu. Każdy w dzisiejszych czasach ma już swojego psychoterapeutę i 2 razy dziennie przeżywa epizody depresyjne, ale cholera, ktoś w tych badaniach jednak brał udział. Przecież nie wyselekcjonowano tam tylko pewnych siebie Jolant Rutowicz nowojorskich uniwerków. Sęk w tym, że na każdym kroku chcemy udowodnić nie wiadomo komu i czemu, że tu się zrodził biały kruk. W tym ciele i pod tym imieniem. Stojąc na swoich prywatnych Giewontach, krzyczymy, ale tak, żeby słowa zahaczyły o inne szczyty i jak największą ilość wędrowców.  Żeby echo zawisło w powietrzu i kopnęło w ego jeszcze 10 następnych pokoleń. Przeglądamy się w każdym minionym lustrze  i oczach innych osób. Nie widzimy, albo nie chcemy przyznać, że każdy nosi ten sam cyjanowodór pod językiem.

Pogodzenie się z faktem, że w pojęciu mas zawiera się większość  każdego człowieka daje, wbrew pozorom, ukojenie. Od tej pory jesteś chomikiem, który zapieprza na swoim kołowrotku w ramach hobby, a nie triathlonu. Ostatecznie i tak- jak mawiał Gombrowicz- każda dupa taka sama.

Tytułowy cytat pochodzi z Norwegian Wood Harukiego Murakamiego.

Mam nadzieję, że post przypadł Ci do gustu! A żeby zatrzymać Cię na dłużej, zapraszam do polubienia strony Emplace na Facebooku oraz Twitterze, co by być na bieżąco z nowymi postami, sprawami ważnymi i ważniejszymi ;)
  • Wszystko piękne i w punkt, tylko na przekór moim przekonaniom. Chociaż przekonania w tym wypadku to ociupinkę za duże słowo. Bo ja się po prostu ostatnio budzę i stwierdzam: „ja jebę, znowu się obudziłam”. Potrafię wyrecytować milion rzeczy, w których jestem gorsza od najgorszej masy i ani jednej, w której jestem choć trochę lepsza. Dzień w dzień, noc w noc, strzelam sobie w kolano. AutoDEGRADACJA.

    • Wow, aż tak? No ja bym wymieniła z 30, w których jesteś lepsza od bardzo dobrego w czymś człowieka :3