O Emplace

Emplace, to raczkujący bobas, który z dnia na dzień staje się coraz to bardziej złożoną machiną. W wyobraźni istniejący od dziesiątek miesięcy; na pulpit zaś przelany 6 VI 2016 r. 

Stworzony z potrzeby człowieka wkurwionego, który pasjami kocha jak i nienawidzi.

CZYTELNIKU!

Najczęściej obieranym kierunkiem wpisów są kategorie: PSYCHIKA, ZWIĄZKI, RELACJE. Dlaczego? Najpewniej dlatego, że po skończonym poście nie mam już głowy do finezyjnie nazwanej segregacji, toteż nazwy z lekka infantylne. Jeśli jednak zechcesz poznać mnie bliżej, sam stwierdzisz, że nawet w najprostszych z pozoru wpisach zahaczam o milion innych wątków, a i same posty ciężko w jakiekolwiek ramy tematyczne upchać. Ale daję radę.

Częstym rytuałem są wpisy z cyklu #CUDA WIANKI. Standard dzielenia się ulubieńcami, któremu nie mogłam się oprzeć. Przedstawiam w nich swoje mikroodkrycia, które poruszyły me serduszko w danym czasie, tj. seriale, ulubiony termos, nowy case na  telefon, polecane WWW, książki, filmy, teledyski, płyty, miejsca i tym i tamtym.

Kiedyś przeczytałam fajny wpis (zabijcie mnie, ale autora sobie nie przypomnę), traktujący o blogowaniu z czysto teoretycznej strony. Mianowicie, że jest różnica między pisaniem w internecie a blogowaniem. To drugie wiąże się z interakcją obu stron ekranu. Bez odbiorców nie byłoby blogosfery. Bez odzewu, wsparcia, zagorzałych dyskusji i ogólnie nazwanego- głosu czytelników. A z pisaniem, wiadomo- można zawsze, wszędzie i niezależnie od publiki. Przyznam szczerze, zastanowiło mnie to na tyle, aby zweryfikować własne podejście do sprawy ‚tworzenia’ i miejsca Emplace we wszechświecie. Doszłam do ważnego wniosku. Wszelki odzew jest dla mnie na wagę złota, czy to w komentarzach, prywatnych wiadomościach, mailach etc., jednak są rzeczy ważniejsze od złota. Samospełnienie, lekkość i słowo pisane sprawiają mi tyle radości, że robię to po pierwsze dla siebie. Egoizm? Nie wydaje mi się, jest to raczej niezbity dowód na to, że za tym miejscem, za tymi wpisami kryje się coś więcej. Ja się kryję.  Czasem tak bardzo, że aż trudno mnie dostrzec. Ze wszystkimi swoimi myślami, od których czasem iskrzy klawiatura. I nawet gdyby nie było tu nikogo, ja będę zawsze. Więc chyba jestem po raz pierwszy gdzieś pośrodku dwóch skrajności.

+ To, czego nie zawieram we wpisach, udostępniam na facebook’owym profilu Emplace oraz na Twitterze. Za przytulność obu ręczę obiema nerkami.

To tyle.