XXI: Musisz mieć coś, coś musisz dać

Pytam Cię: Jaki jest Twój talent?

Odpowiadasz: Ale jak mam go znaleźć?- pytaniem na pytanie, trochę niekulturalnie, ale cóż to- Nie mam talentu.

Mówię więc: Zaskocz mnie.

Ale czym? Co by Cię zaskoczyło?

Proszę po raz ostatni: Czy możesz mi podać swoje strony, które wyniosą Cię ponad te stłumione ambicje Twoich poprzedników?

Jestem zwykły, trochę piszę, szybko się uczę, lubię muzykę, z ludźmi nie lubię, książki też średnio.  Nie jestem kłótliwy ani egoistyczny. Taki zwykły no, co mam Ci powiedzieć.

Ja: W takim razie Pan wybaczy, ale świat stoi dla Pana zamknięciem.


Rozmowa prowadzona na granicy pochwy i świata zewnętrznego.

Przy porodzie. Bo jeśli nie jesteś w stanie dać temu światu niczego więcej, to wracaj do środka i wchłoń się w śluzówkę.

Jeszcze się nie nauczyłeś, że świat nie potrzebuje kolejnych rodzajów nijakich, bez emocji, bez apetytu?

bez sensu.

 

Zmieniające się czasy

Refleksje.

Refleksji dużo.

Jak zdążyłam zauważyć (a tempo mam zawrotne), czasy się zmieniają/ły. I choć moje dzisiejsze odkrycia nie mają większego znaczenia dla Twojego i mojego funkcjonowania, bo mówić będę o sprawach błahych, nie o polityce, to warto się się im przyjrzeć nieco bliżej.

1 Ludzie polubili zimno.


..I naumieli się przerodzić to w ciepło.

Marazm rulez

Zabawne, że moja nieobecność zahacza już o 17 dzień, podczas gdy liczba wyświetleń przez ten czas przewyższyła wszystkie inne 17dniowe okresy istnienia tego bloga. Marazm Magda- robisz to dobrze.

Taki sobie stan gazowy. Rozproszony, lekki, błogi jak wiórki kokosowe, których nie lubię.

Stan, gdzie każdy kolejny dzień wywraca Twoje spojrzenie na świat do góry nogami, ale w gruncie rzeczy od tygodni nic się nie zmienia. Nie dzieje się nic, lecz Ty codziennie żarzysz się w środku, coś Ci się tam tworzy i ogrzewa, na tyle, że grudniową porą wracasz do domu z ciepłymi dłońmi. Lubisz to, bo tego nienawidzisz i w końcu masz podstawy do rozwoju tej pasji.

Im dalej tym lepiej

Dziś 24 listopada, dla cudownej większości z Was, dzień jak każdy inny. Dla mnie również. Oprócz tego, że za równo rok będę dwudziestką. Dziś mam co mam. A kończę właśnie 19.

Moja kora mózgowa fałduje się nieustannie. Mam nieodparte wrażenie, że w zależności od dnia, potrafi wyprostować się na baczność i uformować na wzór podlaskich pól- płaskie, jakby nieskażone lądolodami kenozoiku, przyjemne dla oka i ciągnące się po horyzont. To mnie programuje na szczęśliwą i zadowoloną z życia 13latkę, czyli stan bardzo wygodny. Najczęściej jednak, moje półkule pokrywa łańcuch Karpat, tak, że stojąc przy lustrze, już prawie widzę wszelkie wypukłości i wklęsłości, które malują się wewnątrz czaszki. Wtedy nie jest kolorowo, staję się mentalnym Freudem, snuję psychoanalizy i studiuję histerię.

Chcesz uparcie znaleźć wszystko, kończysz z niczym- realizm w związku, czyli niekonieczne skreślić.

To nad wyraz ciekawe, że Małe życie cieszyło się u mnie tak niepochlebną recenzją (klik), a jednak już któryś raz z rzędu powołuję się na jej okropność. Kilka smaczków bowiem swoim błyszczącym okiem wyłapałam i jeden z nich okazał się zbyt ujmujący w swej prostocie, by go tutaj, na moich kartach, zabrakło.

10 FAKTÓW O MNIE – LIEBSTER AWARD 2016

Drodzy, piękni ludzie. Przybywam dziś z tagiem, który zrobił mi humor na kilka następnych dni. Jesienna chandra od dziś mi niestraszna. Mianowicie, zostałam nominowana przez Kaję z Do kawy blog do udziału w LIEBSTER AWARD 2016, za co ładnie dziękuję. Nie ukrywam, że uwiłam już sobie niezłe gniazdko w blogowym światku i zdążyłam się już solidnie zadomowić a także poznać większość reguł tej gry. Nie zmienia to jednak faktu, że świeżak ze mnie i okazji do wspólnej herbaty nie mieliśmy, toteż mam nadzieję, że tym postem zagarnę jeszcze więcej Waszego zainteresowania a kilku mentalnym hejterom odbiorę pożywkę, na której się rozwinęli 😉

ŚLADY

Najpierw tytuł. Dotarł do mnie pocztą pantoflową. Potem okładka. Przy pomocy bloga Hani i Kaca Killera, zakorzeniła się gdzieś głębiej niż inne dotychczas. Podobnie zresztą jak i opinie. Przypadkowym, rzecz jasna, trafem dane mi było połączyć, wszystkie oderwane od siebie kawałki w jedną całość, kiedy na 10 min przed zamknięciem Empiku wstąpiłam jeszcze na chwil parę, a nuż się coś trafi. No i się trafiło. Wzięłam do ręki, otworzyłam, zamknęłam, odłożyłam, odeszłam. Po czym wróciłam i kupiłam. Przyznam, że najbardziej skusiła mnie naklejka na samej górze. I całe szczęście, że wtedy chociaż to.

Kawy i pacierza nie odmawiam

Jest Niedziela. 9:00. To z ważniejszych.

Mam taki, nieciekawy zwyczaj parzenia kawy o 23:00. Z przyczyn bliżej nieokreślonych schodzę po schodach, włączam czajnik a potem już płynę na fali kofeiny. Płynę tak do łóżka, w kórym potem nie mogę odpłynąć. Zaliczyłabym tę noc do bezsennych, chociaż przyznać muszę, że wczoraj zdarzyło mi się śnić na jawie.

Podobno każdy człowiek ma dwa życia. To drugie rozpoczyna się wtedy, gdy sobie uświadomi, że ma tylko jedno. Ile w tym racji. Jednak ja bym dorzuciła jeszcze trzecie. Gdy przestajesz wierzyć ludziom i zaczynasz wierzyć sobie. I tym sposobem, pół nocy spędziłam na retrospekcjach, chociaż nie zliczę, ile razy spędzało mi to sen z powiek. TO, czyli pacierz. Czyli kryjąca się za nim msza. A za nią kościół. Obok Kościoła, religia i finalnie na czele boss padołu- Bóg.