ŚLADY

Najpierw tytuł. Dotarł do mnie pocztą pantoflową. Potem okładka. Przy pomocy bloga Hani i Kaca Killera, zakorzeniła się gdzieś głębiej niż inne dotychczas. Podobnie zresztą jak i opinie. Przypadkowym, rzecz jasna, trafem dane mi było połączyć, wszystkie oderwane od siebie kawałki w jedną całość, kiedy na 10 min przed zamknięciem Empiku wstąpiłam jeszcze na chwil parę, a nuż się coś trafi. No i się trafiło. Wzięłam do ręki, otworzyłam, zamknęłam, odłożyłam, odeszłam. Po czym wróciłam i kupiłam. Przyznam, że najbardziej skusiła mnie naklejka na samej górze. I całe szczęście, że wtedy chociaż to.

Małe życie

 Mam za sobą długi, senny dzień i jestem w jednym ze swoich lekkich nastrojów, nieomal beztroskim. Prościej mówiąc- mam dziś zajebiście zły humor. Będzie to pewnie odczuwalne w każdym słowie, ale to nic. To się zdarza. Lepsza taka siła napędowa niż żadna. Dziś o Małym życiu i o moich małych problemach z tą książką.
Nie to, żebym miała coś do sporych książek. Absolutely. Jednak, tę akurat, z pewnością dało by się upchnąć gdzieś w bardziej przyzwoitych okolicach, załóżmy 500-600 stron, a nie 800 ileś tam. Wychodzę z założenia, że o ile nie mamy do czynienia z sagą, to jeśli autor nie potrafi tej samej historii bardziej ‚streścić’ to już coś jest nie halo. Teraz doświadczyłam tego na własnej skórze.

Pokolenie IKEA

Godzina 23 minut 19. O tym jak bardzo ‚kręcą’ mnie nogi (tak się to zwie?) , a raczej kości mogłabym krzyczeć godzinami. Mówią, że to na zmianę pogody, w co zawsze wątpiłam. Zabawne uczucie i szczerze wierzę, że to efekt uboczny siłowni.

 

Czas teraźniejszy zdecydowanie nie jest moim ulubionym. Szczerze mówiąc duszę się w sosie własnych zaległości i obowiązków. Niby wolne, ale jednak coś ciągle nade mną wisi i powiewa, wskutek czego wcale nie czuję, żebym te swoje baterie ładowała.
JEDNAK, taki czas sprzyja specyficznym wyborom, jeśli chodzi o literaturę. Tak oto, bardzo ambitnie mój mózg skierował ręce ku Pokoleniu IKEA.
Chwila, moment a przejdę do tej recenzji, ale jeszcze postawię pytanie, czy to powszechne, że w pewnym momencie macie ogromną ochotę na pisanie, warunki sprzyjają, ale przychodzi co do czego, to nagle się okazuje, że Wasze neurony są jakby zanurzone w smole i pisząc, szarpiecie się robiąc dwa kroki wprzód, jeden w tył, dwa w tył, jeden w bok? To ja. Teraz.
Gdyby Empik był apteką samoobsługową, a ja na ‚czas teraźniejszy’ potrzebowałabym pilnie czegoś nieinwazyjnego, co zadziałałoby na ból istnienia, Pokolenie IKEA było by takim Apapem. Albo nie, Ibupromem, bo tak jak niektórzy mają uczulenie na ibuprofen, tak i zawsze znajdą się jednostki z alergią na ‚luźne książki’. Jednym słowem daje ukojenie, nie zostawia śladów w psychice i generalnie jest jakby przyjemniej. Dobra. Wysiliłam się z porównaniem. Ale przejdźmy do rzeczy. To, co widoczne na obrazku, jest drugą częścią sygnowaną wdzięcznym tytułem. Tym razem w dużej części widziana oczami kobiety, chociaż i tak uważam, że to mężczyzna wiedzie prym całej pozycji. Pisałam ostatnio o książce Męskie sprawy, która jest naprawdę solidnym mostem, który połączył mój, kobiecy mózg z tym męskim, ocenianym przeważnie stereotypowo. Ta pozycja z kolei troszkę te stereotypy zdaje się podtrzymywać, a szczególnie powiedzenie, że mężczyzna jest prostą machiną, ma tylko jedną wajchę. Taki jest bowiem nasz główny bohater. Banalny? Gburowaty?  Infantylny? Owszem. W dodatku z patentem na zdradzanie i traktowanie kobiet przedmiotowo. Ale czytając te, wbrew pozorom, niezwykle życiowe treści, na chwil kilka stałam się facetem. Serio. Na wszystkie przygody, partnerki patrzyłam jego oczami, a to już duży plus autora. Kolejny, to w sumie ciekawe opisy scen erotycznych. Krótko mówiąc pieprzy się gość na prawo i lewo, bo, umówmy się, może; i w dodatku każda kolejna przygoda jest jeszcze ciekawsza od poprzedniej. Nie wiem, czy film na bazie tej książki byłby zdatny do obejrzenia gdzieś poza Redtube ale to jak zabawnie i przewrotnie opisane są wszelkie, nawet te najbardziej szaroburonudne sprawy zaskoczyło mnie.Z drugiej strony książka jest w sumie dramatem. Naszych czasów? Naszego pokolenia. Historie z pozoru wzięte z dupy, zazębiają się idealnie, bo łączy je jedna rzecz – w każdej coś nie gra. Nie wiem czy nawet skrajny optymista znalazłby jakiś happy end. A jednak- dalej podtrzymuję- czyta się ten chaos z bananem na twarzy. Tak między nami, momentami czułam poirytowanie. Konkretne, bo mimo groteski, to cholera każdy tu musi mieć coś na sumieniu. Już zaczynasz ufać gostkowi, bo fajna posadka, bo dobre relacje z żoną, codziennie seks i obiad, dzieciak też niczego sobie, widok na warszawę z 10go piętra i co? Koncertowo dostajesz w twarz. Laska robiona pod biurkiem przez 19letnią stażystkę też wpisuje się w ten sielski żywot. Cóż.. i weź tu bądź mądry człowieku i ufaj drugiej połówce po takich tekstach ! (Joke ofkors)

Taka to książeczka fajna do porannego fit oczywiście koktajlu, a jeszcze fajniejsza do winka wieczorem, próbowałam. No i w podróży się sprawdza, kolega tak twierdzi.

Jako że zawsze jakiś cytacik skrobnę na zachętę, tak i tu miałam kilka przygotowanych, ale jak spojrzałam na ostatnią stronę, gdzie złowrogo zapisano ‚Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody wydawnicstwa’ to się troszkę wystraszyłam, dlatego aby przypadkowo nie trafić za kratki, dam sobie spokój z cytowaniem.

Przyznam, że na moje nieszczęście książka również na końcu nie ma happy end’u. Chociaż w sumie ma. Zależy. Ale to, jakie refleksje towarzyszyły bohaterowi na ostatnich stronach coraz częściej dopadają i mnie. O czym mowa? No to już sobie sami przeczytajcie.

P.S. Ktoś czytał? Może znacie książki w podobnym klimacie?

Męskie sprawy

Michała Pozdała poznałam przypadkowo- skacząc po kanałach o godzinie wczesno-późnej w poszukiwaniu czegoś, co przyciągnęło by moją uwagę. No i tak się stało, że na jakimś entym kanale zobaczyłam przystojnego, czarującego jegomościa, w fajnym garniaku i brodą. Zostałam na chwilę a z chwili powstała godzina.

Potem przeczytałam naprawdę ciekawy wywiad o kryzysie męskości w Urodzie Życia i jakaś siła kazała mi wygooglować rozmówców. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam po raz kolejny uroczego pana z bródką. Wtedy też, postanowiłam kupić powyższą książkę, do której wywiad był niejako wstępem.

Tak jak na obrazku z okładki tak i w środku, mamy do czynienia z wszelkimi najdrobniejszymi aspektami męskiej osobowości i psychiki. Na początku chciałam robić notatki z fragmentów szczególnie dla mnie ciekawych, ale musiałabym notować każdą stronę.. Nigdy bym nie pomyślała, jak bardzo schematycznie potrafię podchodzić do mężczyzn oraz jak negatywnie to rzutuje na relację, chociażby moją i Mojego Osobistego ( a przecież ja jestem taka modern, młoda, oświecona (!)) Każda z kobiet jest tak bardzo wyczulona na stereotypy na temat ‚bab’. A czy którakolwiek zastanawiała się ile rzeczy już od maleńkości wpajamy chłopcom a potem mężczyznom, co może być równie krzywdzące?  Kiedy dziewczynka płacze odbieramy to jako akt wrażliwości, ale już dla chłopca mówimy ‚nie płacz jak baba, nie zachowuj się jak laluś/ dziewczynka, nie mazgaj się, nie tak Cię tatuś wychował’ i dzięki takim zachowaniom, dziecko utwierdza się w przekonaiu, że tłumienie emocji i brak strachu jest męskie.

Tymczasem dla wielu dzieci dużo odważniejszą decyzją jest powiedzenie na głos BOJĘ SIĘ, kiedy rówieśnicy chodzą po drzewach i popisują się sprawnością. To jest dopiero odwaga- musi stanąć twarzą w twarz z miażdżącą siłą stereotypów, którymi jest zalewany od najmłodszych lat i cała sztuka polega na tym, żeby tę odwagę doceniać, wspierać a nie deprecjonować.

Podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o homoseksualizm. Na dwie lesbijki świat, nawet taki mały, zacięty, pogardliwy światek, jakim jest Polska- przymyka oko. Jeśli zaś widzimy gejów. Obłęd. Bezprawie. Toż to zdrada płci!

Już od dziecka dziewczynkom wolno się trzymać za rączki, całować, czesać, kąpać, nawet spać razem. chłopcy nie mają do takich zachowań dostępu.

W ostatnich latach jest wielkie bum na anoreksję i bulimię. Wszyscy bacznie obserwują swoje córki, aby nie wpadły w sidła tych chorób. A co jeśli widzimy 25 latka, kóry leży, chciałoby się rzec kilka cm nad ziemią przez swoje wielkie, napompowane mięśnie z diagnozą : zawał.

To pokazuje jakie mamy podejście do męskiego ciała i zdrowia. Myślenie jest przedpotopowe. Jest mężczyzną, wie co robi. Robił to na własne ryzyko. Głupi był to się faszerował, teraz umarł- sam sobie winien. Gdy umiera anorektyczka cały świat bije na alarm, obwiniają za to media, kulturę, bezlitosny ‚szołbiznes’ a przecież zarówno ten chłopak jak i dziewczyna borykali się z podobnymi zaburzeniami psychicznymi.

To może wreszcie ratunek dla tych facetów może stanowić czas? Może w miare jego upływu kobieta zacznie lepiej rozumieć jego fizjologię, psychikę, może obdarzy większą wyrozumiałością? Nic bardziej mylnego. Często i gęsto nawet w życiu dorosłym kobiety obarczają partnerów za całe zło tego świata. A spróbuj ty mieć tylko problemy z erekcją..

Jednemu pacjentowi z zaburzeniami przedwczesnego wytrysku, żona odmawia seksu, twierdząc, że nie będzie otwierała wesołego miasteczka na 3 minuty. To, z czym kobiety walczyły i walczą w stosunku do własnej płci, odbijają na mężczyznach.

 

 Nie chcę być infantylna i wychwalać tej książki przytaczając kolejne cytaty, ale muszę powiedzieć, że niezwykle się cieszę, że wtedy skakałam po tych kanałach i suma sumarum mam te żółte cudo u siebie na półce. Uświadomiło mi jak często bywam niesprawiedliwa dla swojego chłopaka, jak łatwo mi rzucać słowami, epitetami.. bo to w końcu facet, co on zrobi, popłacze się? No cholera mnie bierze jak sobie o tym teraz pomyślę. Uświadomiłam sobie bardzo dużo i mam nadzieję, że przynajmniej kilka aspektów mojego związku się poprawi i będę bardziej wyrozumiała dla płci przeciwnej. I nie dajmy sobie wmówić, że prawdziwi mężczyźni nie istnieją, że połowa to pedzie, bo ten cały kryzys męskości napompowują głównie kobiety a jak sam Michał wspomina – Współczesny mężczyzna wciąż jest męski, a jego ego ma się dobrze! Obowiązkowa lektura dla każdego, niezależnie od płci i roli w relacjach.

Człowiek o 24 twarzach

 

Dzisiaj o książce, która zdecydowanie zasługuje na miejsce na podium jeśli chodzi o ten rok. Kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy na półce z nowościami od razu zafascynowała mnie okładka, trzeba przyznać, jest świetna. Niemniej jednak nie kupiłam jej ani za pierwszym podejściem, ani drugim, ani nawet następnym. Dopiero po odkryciu strony swiatksiazki.pl i dosyć znaczącej promocji zdecydowałam się, i całe szczęście!

A teraz do rzeczy. Gdybym miała opisać ją jednym słowem, na pewno byłoby to hipnotyzująca. Nie mam w zwyczaju zapominać o bożym świecie czytając książki, ale w tym przypadku właśnie tak było. Historia Billy’ego Miligana dosłownie zaczarowuje. Człowiek ma od razu chęć poznania przypadłości, jaką jest osobowość wieloraka.
Jak sam opis wskazuje-Billy Miligan jest najcięższym przypadkiem rozszczepienia osobowości w dziejach. Możecie sobie wyobrazić , że w jednym człowieku znajduje się 24 ludzi?- kompletne szaleństwo. Billy budzi się w miejscach, których dana osobowośc nie zna. Nie kojarzy ludzi wokół siebie, co rusz nie pamietą co robił ani jak to możliwe, że wymyka mu się czas. Ludzie oskarżają go o różne rzeczy, a on całkiem niewinnie wszystkiemu zaprzecza.
Choroba, czy doskonała gra aktorska?
Tego próbuje dowieść całkiem spora rzesza specjalistów, bowiem w latach siedemdziesiątych, osobowość wieloraka nawet zdaniem niektórych psychiatrów to po prostu nerwica, czy schizofrenia. I co począć z trzema dziewczynami zgwałconymi przez mężczyznę, który niczego nie pamięta.

Jest to bardzo złożona historia, która zawiera w sobie tak wiele zróznicowanych wątków począwszy od traumatycznego dzieciństwa Billy’ego, gdzie jego ojczym ‚wychowywaniem’ nazywał przywiązywaniem do szopy, bądź gwałtem poprzez wątki prawnicze, medyczne, ponadto całe dochodzenie i śledztwo jest bardzo wciągające.

Po przeczytaniu zaledwie 330/570 stron mogę stwierdzić, że okładka jest w porównaniu do zawartości książki kroplą w morzu cudowności. Myślę, że na jednym poście o tej lekturze się nie skończy; ja zabieram się za kolejny rozdział, a Wam życzę miłego dnia !