Czy dziecka nie wystarczy kochać?

Dobra. Pierwszy, niemal dziewiczy post na blogu w nowej odsłonie. Nowe, nowym, ale zawartość słoika bez zmian. Te same przeciwutleniacze, konserwanty i barwniki, chociaż dziś raczej bez tych ostatnich, z uwagi na lekko brutalny temat.

Pewnie wcale bym się przy zdaniu tytułowym nie zatrzymała, pewnie spłynęłoby po mych piórkach jak wiele innych głębokich fraz, pewnie… gdyby nie fakt, że dawcą głębi był mój tata.