Jak w garncu.

Spoglądam na kalendarz.

Przeżyliśmy ostatni poniedziałek lutego, dziś natomiast ostatni lutowy wtorek.

Spoglądam na zegarek- 9:35. Potem na Fb. Nie interesowałam się tym miejscem od bardzo dawna, w zasadzie z wzajemnością. Jeśli już wejdę, to na moment i zapewne aby coś usunąć. Napotykam natomiast 1000 nowych wpisów, filmów, tudzież innych cudowności, rękami domorosłych artystów stworzonych. Łapię się za głowę i na tym, że twórca ze mnie żaden.