Język polski w stopniu komunikatywnym.

Wspinając się po szczeblach kariery, edukacji i kultury nabieramy nowych umiejętności. Poszerzamy horyzonty i dowiadujemy się wiele rzeczy o nas samych. Tak naprawdę każdy przeżyty rok sprawia, że jesteśmy bliżej ideału, którego rzecz jasna nigdy nie osiągniemy. Sęk w tym, że czasem za bardzo poddajemy się biegowi wydarzeń i tragicznej martyrologii wszechświata, za szybko połykamy wszystkie rozumy, krztusząc się częściej, niż to moralnie wskazane.

Kurs neuroprogramowania

(z cichym uśmiechem w stronę Ani z PKNDL, po raz kolejny pada magiczne słowo)

Wszystkiego w życiu warto doświadczyć. Podobno każdy, kto przewija się przez nasze życie, czegoś uczy, coś zostawia, a czasem odbiera na zawsze. I mimo że prawdopodobieństwo niepowodzenia relacji zawiązywanych na każdym kroku jest większe niż to, że ktoś stanie się naszą bratnią duszą, to cholernie głupio zamknąć się tak na wszystkich i wszystko. 

Czy dziecka nie wystarczy kochać?

Dobra. Pierwszy, niemal dziewiczy post na blogu w nowej odsłonie. Nowe, nowym, ale zawartość słoika bez zmian. Te same przeciwutleniacze, konserwanty i barwniki, chociaż dziś raczej bez tych ostatnich, z uwagi na lekko brutalny temat.

Pewnie wcale bym się przy zdaniu tytułowym nie zatrzymała, pewnie spłynęłoby po mych piórkach jak wiele innych głębokich fraz, pewnie… gdyby nie fakt, że dawcą głębi był mój tata.