ŚLADY

Najpierw tytuł. Dotarł do mnie pocztą pantoflową. Potem okładka. Przy pomocy bloga Hani i Kaca Killera, zakorzeniła się gdzieś głębiej niż inne dotychczas. Podobnie zresztą jak i opinie. Przypadkowym, rzecz jasna, trafem dane mi było połączyć, wszystkie oderwane od siebie kawałki w jedną całość, kiedy na 10 min przed zamknięciem Empiku wstąpiłam jeszcze na chwil parę, a nuż się coś trafi. No i się trafiło. Wzięłam do ręki, otworzyłam, zamknęłam, odłożyłam, odeszłam. Po czym wróciłam i kupiłam. Przyznam, że najbardziej skusiła mnie naklejka na samej górze. I całe szczęście, że wtedy chociaż to.